RAK JERZY - MEDYCYNA XXI WIEKU.
  NAWIEDZONE MIESZKANIE
 
 
Nowa Gazeta Jaworska
Nr 46 Czwartek 13.11.2003 r.
autorka artykułu: Lucyna Kalinowska
 
Nawiedzone mieszkanie.
W tym mieszkaniu szklanki same spadają z kredensu
na kamienne płytki i choc są ze zwykłego szkła, absolutnie sie nie tłuką, bez przyczyny
pękają kafelki w kuchni i w łazience i spadają ze ścian bez żadnego hałasu. Wewnętrzna szyba balkonowa sama pękła i rozprysła się...od strony pokoju.
 
Marta P. i Ryszard T. mieszkają od lipca ubiegłego roku w jednym z mieszkań przy ul.Armii Krajowej. Zgodzili się na częściowe ujawnienie swoich danych, bowiem chcą podzielic się z innymi osobami pewnym problemem i związanymi z tym przeżyciami.
Nie spodziewali się, że gniazdko, które sobie uwili, w niedługim czasie stanie się żródłem ich udręki.
 
Odkryli bowiem, że w ich mieszkaniu dzieja się różne dziwne rzeczy.
A to szklanki same spadają z kredensu na kamienne płytki i choc są ze zwykłego szkła absolutnie się nie tłuką, a to na odmianę pękają kafelki w kuchni i w łazience i spadają ze ścian bez żadnego hałasu.
w dziwny sposób stracili tez wewnętrzną szybę balkonową, która sama pękła i rozprysła się... od strony pokoju, natomiast szyba wewnętrzna stoi nienaruszona.
Dziwnie też zachowują się dwa pieski gospodarzy, które szczekając i skacząc na jedną z pustych ścian pokoju sprawiają wrażenie, że widzą tam coś, czego my nie widzimy.
- To szczekanie jest dziwne, inne, niż zwykle - mówi pani Marta.
Jednemu z piesków przytrafiła się dziwna przygoda. 
Wychodząc z psami na spacer Marta i Ryszard zauważyli, że nagle znalazł się na środku drogi i zachowuje się tak, jakby został potrącony przez samochód. Leżał na jedni, miał wybałuszone oczy,
fioletowy język i cały drżał.
Mimo klaksonów aut pies nie ruszał się z miejsca. Udzielajacy zwierzęciu pomocy weterynarz spodziewał się, że po takim uderzeniu potłuczony, ważący zaledwie 3 kg piesek będzie musiał przejśc operację. Stwierdził jednak, że psu zupełnie nic się nie stało. Lekarz weterynarii nie mógł tego pojąc.
 
 
Pewnego wieczoru pan Ryszard zauwazył smógę światła bijącą z jednego z pokoi. Pomyslał, że żon a zapomniała zgasic żrówkę.
Kiedy podszedł do drzwi, okazałom się, że w pokoju jest zupełnie ciemno, a rolety są szczelnie zasunięte.
Zdarzyło sie to dwukrotnie, wieczorem i rano.
Sama tez włączała się i strzelała elektryczna packa na muchy.
 
Kolejny przykład - wieczorem, po godz, 23 w ciagu paru sekund niemal na oczach moich rozmówców, zniknęły łupiny po słoneczniku, które pan Ryszard miał wyrzucic.
- Takie cyrki się działy - twierdzi mój rozmówca, dodając, że gdy o tym opowiada, ludzie znacząco pukają się w czoło.
 
Pan Ryszard, choc nigdy się nie bał, i wielekroc zapewnia,  że nadal nie wierzy w "takie" rzeczy, popadł w depresję.
Stał się nerwowy i wybuchowy, żle sypiał, zaczął popijac alkohol. Łóżka do spania przestawiali kilkakrotnie, zanim zdecydowali, w którym pokoju da się spac.
Ich sen nigdy nie trwał dłużej niż 4-5 godzin. Dlatego, kiedy mogą, wyjeżdżają z domu.
 
Według słów pani Marty, od chwili wprowadzenia się do tego mieszkania, wszystko zaczęło się psuc zarówno w ich życiu prywatnym, jak i w interesach. Firmy z którymi współpracowali, przestały płacic za towary /Marta i Ryszard prowadzą hurtownię spozywczą/. W ciągu minionego roku  dużo stracili,
przez co znalezli się na skraju bankructwa.
W dodatku zaczęły ich nękac kontrole, które sypały się
jedną za drugą. Przez dłuższy czas byli straszeni 
podpaleniem. Dom tego doszedł wypadek samochodowy na autostradzie /zderzenie z TIR-em/ z którego na szczęście wyszli cało.
- Nie było wobec nas żadnych zarzutów, a mimo to musieliśmy się bronic przed niesłusznymi pmówieniami.
Strailismy mnóstwo pieniędzy, tak, że nie możemy nawet wyremontowac mieszkania. To całe zło spadło na nas z chwilą zamieszkania w tym domu - powtarza z przekonaniem pani Marta, która ma nadzieję, że zła passa wreszcie ich opuści.
                            ***
Remedium na Złego Marta i Ryszard upatrywali w osobie  Jerzego Raka, bioenergoterapeuty, który obdarzony jest zdolnością jasnowidzenia.
Uzdrowiciel jest w stanie odtworzyc przeszłośc, widząc
również obrazy mające miec miejsce w przyszłości.
Pani Marta opowiada, że wziął on do ręki wahadełko,
puknął nim w drewno i zapytał:
- Czy w tym domu jest duch?
Wówczas wahadełko zaczęło wskazywac kierunek, gdzie duch może się znajdowac. Jest to nieużywany pokój, w którym sztoi lalka Baby Jagi, prezent Marty dla Ryszarda.
Lalkę kupiła jakiś czas temu.
Zdaniem jasnowidza duch usadowił się na pelerynie
Baby Jagi.
Przy zgaszonych światłach uzdrowiciel wezwał ducha 
do opuszczenia mieszkania. Wcześniej zażądał
dwugroszowej monety z kieszeni spodni, które
znajdowały się w tym pokoju /skąd wiedział, że w cudzych spodniach znajduje się dwugroszowa
moneta ?/.
Zostało to odzytane w ten sposób że duch żąda dla
moich rozmówców zwrotu pieniędzy, które stracili
w ciągu poprzedniego roku.
Monetę włożył w dłoń Baby Jagi i ... zaczęło się
przekonywanie ducha, aby nigdy już się tutaj nie pokazywał.
Na balkonie spalono z tej okazji miotłę Baby Jagi.
Duch dręczył Martę i Ryszarda przez ponad rok.
Teraz mają nadzieję, że ich życie nareszcie wróci do normy.
 
Podczas seansu jasnowidzenia Jerzy Rak zapytał, czy w tej rodzinie ktoś umarł w pozycji siedzącej.
Nastąpiła konsternacja, bowiem rok temu brat pana Ryszarda, którego mieli przywieżc do Jawora, aby zamieszkał razem z nimi, nie doczekał tej chwili i siedząc na wersalce zmarł, trzymając rękę na sercu. Został znaleziony w takiej właśnie pozycji.
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 3 odwiedzający (31 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=